Uśmiechnąłem się blado i odwróciłem do Mahlera. Zagero, niech pan pochyli się nad nim i posłucha jego oddechu. Koniec jest już bliski. W normalnych warunkach dałbym człowiekowi w jego stanie tylko dwie, trzy godziny życia. Ale jeśli chodzi o Mahlera, sam nie wiem. Ma ogromną wolę życia, jest odważny i postawił przed sobą cel… Wydaje mi się, że to go wciąż jeszcze trzyma, ale za dwanaście godzin będzie trupem. A ile czasu daje pan mnie, doktorze Mason? Odwróciłem się gwałtownie.. Pytanie to zadała Maria le Garde. Jej głos był ledwo słyszalny i brzmiał jak głuche westchnienie. Próbowała uśmiechnąć się, ale jej uśmiech zmienił się w grymas bólu. Oczy pozbawione blasku, który tak mnie kiedyś zachwycał, były prawie nieruchome. Pani się obudziła! Pochyliłem się nad nią, ściągnąłem jej rękawice i zacząłem masować biedne odmrożone ręce. Nadzwyczajne! Jak się pani czuje? A jak się panu wydaje? odpowiedziała z nagłym przebłyskiem energii. Niech mnie pan nie oszukuje, Peter. Ile pozostawił mi pan czasu? Jeszcze tysiące sukcesów na wielkich scenach zapewniłem. Latarka wypadła mi z rąk i leżała na śniegu, oświetlając nas dokładnie.

(Reklama: )
