Testy o wszystkim (Reklama: GRY ,wynajem limuzyn )

Czy spał pan kilkanaście minut temu? Nie. Jak długo staliśmy? Najwyżej pół godziny. I twierdzi pan, że oni tutaj wówczas byli! A więc nie mogli oddalić się od nas więcej niż dwa kilometry! Wiatr już ustaje i temperatura znów zaczyna spadać. Jeżeli dłużej pozostaniemy na miejscu, zamarzniemy. Mam nadzieję, że będą jechali powoli, a wówczas… Ruszyłem niemal pędem. Obok mnie biegł Jackstraw, poprzedzany przez prowadzącego nas Balta. Zagero czekał już na nas. Obok niego stała Helena. Heleno! Wziąłem ją za ręce. Jak pani się teraz czuje? Dużo lepiej. Czy potrafi pani iść? Jeżeli tak, to doskonale. Czułem, że odrodziła się we mnie nadzieja i zaczyna pchać mnie naprzód. Szybko wytłumaczyłem Zagerowi nową sytuację. W minutę później, po ułożeniu Mahlera i Marii le Garde na saniach, byliśmy już w drodze. Niestety, nadzieja dogonienia traktora, który pozostawił ślady koło naszego obozowiska, trwała krótko. Początkowo posuwaliśmy się nawet dość szybko, ale w pewnym momencie sanie wywróciły się i chorzy spadli na twardy lód. Po tym wypadku musieliśmy zwolnić tempo jeszcze jedna taka historia, a sanie niewątpliwie zamieniłyby się w karawan. Od czasu do czasu Jackstraw oglądał ślady gąsienic; były jednak coraz mniej wyraźne.

(Reklama: )