Powrócił po kilku minutach. Niech pan pójdzie ze mną, doktorze Mason. Sto metrów od nas Jackstraw oświetlił latarką lód pokryty śniegiem. Pochyliłem się i zobaczyłem czarną plamę, a metr od niej miejsce, które wyglądało tak, jakby śnieg ponownie zamarzł. Olej z silnika albo ze skrzyni biegów i płyn z chłodnicy powiedział Jackstraw. Przesunął światło latarki w bok. Są jeszcze ślady gąsienic. Świeże? spytałem. Wydaje mi się, że tak. Stali tu dość długo, doktorze Mason. Niech pan spojrzy na wielkość tej plamy oleju. Defekt? spytałem z niedowierzaniem w głosie. Prawdopodobnie czekali na uciszenie się huraganu. Corazzini nic nie widział. Gdyby zgasili silnik, z pewnością nie mogliby go już uruchomić powiedział bez wahania Jackstraw. Miał rację. Wiedziałem o tym. Ani Smallwood, ani Corazzini nie wykazywali w czasie naszej wspólnej podróży specjalnych talentów jako mechanicy. Może byli tu wówczas, gdy zatrzymaliśmy się… Gdybyśmy przeszli sto metrów więcej! Co się stało, to się stało, jak zwykł pan mawiać, doktorze Mason. Ale istotnie, byli tu właśnie wtedy. Jestem tego pewien. Dlaczego więc nie słyszeliśmy warkotu silnika? Przy tym wietrze było to niemożliwe. Jackstraw! Zaświtała mi nadzieja. Jackstraw!

(Reklama: praca Łódź )
